sobota, 31 stycznia 2015

''W pół drogi do grobu'' - Jeaniene Frost

sobota, 31 stycznia 2015
Wydawnictwo MAG, 440 stron
★★★
Catherine Crawfield jest półwampirzycą, która poluje na nieumarłych. Robi to, ponieważ jej matka przed laty została zgwałcona przez jednego z nich, a dziewczyna chce się zemścić. Od dzieciństwa wpajano jej, że każdy wampir jest zły, a Cat ślepo w to wierzy. Podczas jednego z polowań Catherine trafia na Bonesa - przystojnego nieumarłego, a także łowcę nagród polującego na wampiry, który łapie dziewczynę i proponuje jej umowę - jeśli Cat zdoła go zabić, będzie wolna. Jeśli jednak to on wygra walkę, kobieta będzie z nim współpracować i będą polować razem. Catherine godzi się na układ i kiedy Bones wygrywa jest zmuszona mu pomóc. Jej niechęć do wampira z czasem zastępuje miłość, jednak ich związek trudno nazwać sielanką. Matka Cat nienawidzi wszystkich nieumarłych, a Bones każdego dnia naraża się na śmierć.

"Tak jak każdy na tym cholernym świecie, grasz takimi kartami, jakie ci rozdano."

Catherine to twarda i odważna młoda kobieta. Jest też bardzo uparta, co wyraźnie widać w niektórych momentach książki. Nie przyjmuje odmowy i zawsze stawia na swoim. Zachowuje zimną krew nawet w najcięższych sytuacjach. Bardzo doceniam autorkę za wykreowanie takiej postaci.

"Zemsta to suka, ale tak się składa, że ja też."

Na początku byłam nieco sceptycznie nastawiona do tej książki. Powieści o wampirach zawsze (sama nie wiem czemu) kojarzyły mi się z kiczem. Jednak po "W pół drogi do grobu" zmieniłam zdanie. Fabuła była bardzo ciekawa, dosłownie nie mogłam się oderwać.
Na początku książki irytowały mnie dość częste wzmianki o seksie i dziwne skojarzenia głównej bohaterki. Przez pierwsze sto stron pojawiały się one po kilka razy w rozdziale, co trochę mnie denerwowało.

"Ale kiedy śmierć jest wszystkim co ci zostało, to smutne, nieważne, jak się ją przedstawi."

Podsumowując, pomimo kilku wad, uważam, że "W pół drogi do grobu" to bardzo dobra pozycja. Fabuła jest wciągająca, a zakończenie książki dość zaskakujące. Polecam wielbicielom fantastyki, ale także romansów, ponieważ miłość pomiędzy głównymi bohaterami odgrywa w powieści dużą rolę.

wtorek, 27 stycznia 2015

''19 razy Katherine'' - John Green

wtorek, 27 stycznia 2015

Wydawnictwo Bukowy Las, 304 strony
★★★☆☆
Colin Singleton to cudowny dzieciak, który umawia się tylko z dziewczynami o imieniu Katherine. Niestety, one zawsze z nim zrywają. Kiedy dziewiętnasta Katherine łamie mu serce, uwielbiający anagramy, załamany chłopak, wraz z najlepszym przyjacielem, Hassanem, postanawia wyruszyć w podróż po Ameryce. Chłopcy zatrzymują się w miejscowości Gutshot w stanie Tennessee, gdzie poznają Lindsey Lee Wells. Jej matka - Hollis - zachwycona Colinem, który swego czasu brał udział w programie dla niezwykle uzdolnionych dzieci, pozwala chłopcom zamieszkać w jej różowej rezydencji. Podczas pobytu w Gutshot Colin zaczyna pracę nad Teorematem o zasadzie przewidywalności Katherine, który, jak sądzi, pozwoli mu opracować uniwersalny wzór matematyczny, dzięki któremu będzie mógł przewidzieć przyszłość każdego związku i odzyskać Katherine 19.

"Można kochać kogoś tak bardzo, pomyślał, ale nigdy nikogo nie kocha się tak bardzo, jak bardzo się za nim tęskni."


Na początku książka wydawała mi się trochę chaotyczna, głównie przez dużą ilość przypisów, które w większości przypadków, przynajmniej moim zdaniem, były zbędne. Były to zazwyczaj dodatkowe informacje dotyczące bohaterów, które praktycznie niczego nie wnosiły. Drugą rzeczą, która mnie rozpraszała podczas czytania były wykresy matematyczne, które pojawiały się dość często.

Jednak książka ma też swoje plusy. Przede wszystkim - humor. Były momenty, gdzie prawie płakałam ze śmiechu. Poza tym, cała historia jest ciekawa i niebanalna.

"Mądralo, zdobyć broń w Gutshot w Tennessee jest łatwiej, niż złapać chlamydię od dziwki."

Główny bohater to dosyć... skomplikowany chłopak. Uwielbia układać anagramy różnych słów i nazwisk. Robi to praktycznie cały czas. Jego fascynacja dziewczynami o imieniu Katherine zaczęła się gdy był jeszcze dzieckiem. Córka jego korepetytora spytała, czy Colin chce zostać jej chłopakiem, a ten się zgodził. Jednak ich 'związek' trwał zaledwie kilka minut, bo Katherine I z nim zerwała.

"Ale temu uśmiechowi nie można było się oprzeć. Ten uśmiech mógłby wygrywać wojny i leczyć raka."

Podsumowując, "19 razy Katherine" to dość złożona i barwna powieść o przyjaźni, miłości i... matematyce. Książka ma swoje wady, ale ma też wiele zalet, do których bez wątpienia należy zaliczyć poczucie humoru autora. Fabuła jest niezwykle pomysłowa a postacie, nieszablonowe. Jednym słowem, polecam.

piątek, 23 stycznia 2015

''Delirium'' - Lauren Oliver

piątek, 23 stycznia 2015
Wydawnictwo Otwarte, 360 stron
★★★☆☆
Siedemnastoletnia Lena żyje w świecie, w którym władze uznały miłość za śmiertelną chorobę, o nazwie amor deliria nervosa. Każdy osiemnastolatek poddawany jest przymusowemu zabiegowi, mającemu na celu wyleczenie go z delirii. Dziewczyna nienawidzi choroby i nie może doczekać się swojego zabiegu, marzy tylko o tym, żeby w końcu była zdrowa. Jest przekonana, że kiedy zostanie wyleczona będzie prowadziła bezpieczne i wolne od bólu życie. Bez miłości i uczuć. Jej pogląd na świat burzy tajemniczy Alex - chłopak, w którym dziewczyna z czasem się zakochuje. Jednak do urodzin Leny pozostaje coraz mniej czasu, a co za tym idzie, także do zabiegu. Para postanawia uciec, jednak nie jest to takie proste, bowiem granice miasta są pilnie strzeżone, a każda próba ucieczki jest surowo karana.

Oto najbardziej zdradliwa choroba na świecie: zabija człowieka, gdy go dopada, i wtedy, gdy go omija.

O trylogii Delirium dowiedziałam się przypadkiem, ale bardzo zainteresował mnie opis. Wszystkie trzy książki dostałam w prezencie na święta, więc dostałam szansę zapoznania się z nimi. Początek powieści był dla mnie dość nużący, ale wiadomo, że początki bywają trudne, więc starałam się tym nie zrażać i czytałam dalej z nadzieją na lepsze rozwinięcie. Czy się zawiodłam? Cóż, ciężko stwierdzić. w Delirium były momenty, kiedy naprawdę nie mogłam się oderwać, ale były też takie, które strasznie mnie nudziły.

Serce wali mi w piersi tak mocno, że aż boli, lecz to przyjemny ból (...) - jak koniec i jednocześnie początek czegoś nowego.
Główna bohaterka książki - Lena - czasem strasznie mnie irytowała. Sama nie wiem czemu, ale jej zachowanie i postawa miejscami bardzo mnie denerwowały. Ogólnie wydawała się być sympatyczną osobą, ale czasami naprawdę mnie wkurzała. Mimo wszystko zdobyła moją sympatię (chyba nie chcę wiedzieć jak chaotycznie to wszystko brzmi) i jednak uważam ją za pozytywną postać.

Życie nie jest życiem, jeśli się przez nie tylko prześlizgniesz. Wiem, że jego istota polega na tym, by znaleźć rzeczy, które mają znaczenie, i trzymać się ich, walczyć o nie i nie odpuścić.

Jeśli chodzi o całokształt książki, to uważam ją za udaną. Były w Delirium momenty, w których miałam ochotę odłożyć książkę, ale jednak coś mnie w niej urzekło i cała historia bardzo mi się spodobała. Mimo, że teraz wydaje mi się trochę kiczowata, to jakoś ciągnie mnie do tej książki.

Miłość - jedno słowo, niby nic, nieznaczne jak ostrze noża. Właśnie tym jest: ostrzem, krawędzią. Przechodzi przez środek twojego życia, dzieląc wszystko na pół. Przed i po. Cały świat spada na którąś ze stron. Przed i po. I w trakcie - moment na krawędzi.

Zdaję sobie sprawę, że cała recenzja może być bardzo trochę chaotyczna i nieco krótka, ale cóż, sama do końca nie wiem jak ująć moją opinię na temat tej książki. Coś mnie w niej urzekło i cała historia strasznie mi się spodobała. Delirium może i nie jest arcydziełem, ale mnie ta pozycja przekonuje. Jestem pewna, że już niedługo sięgnę po kolejne tomy.
Litery na papierze © 2014