wtorek, 27 stycznia 2015

''19 razy Katherine'' - John Green


Wydawnictwo Bukowy Las, 304 strony
★★★☆☆
Colin Singleton to cudowny dzieciak, który umawia się tylko z dziewczynami o imieniu Katherine. Niestety, one zawsze z nim zrywają. Kiedy dziewiętnasta Katherine łamie mu serce, uwielbiający anagramy, załamany chłopak, wraz z najlepszym przyjacielem, Hassanem, postanawia wyruszyć w podróż po Ameryce. Chłopcy zatrzymują się w miejscowości Gutshot w stanie Tennessee, gdzie poznają Lindsey Lee Wells. Jej matka - Hollis - zachwycona Colinem, który swego czasu brał udział w programie dla niezwykle uzdolnionych dzieci, pozwala chłopcom zamieszkać w jej różowej rezydencji. Podczas pobytu w Gutshot Colin zaczyna pracę nad Teorematem o zasadzie przewidywalności Katherine, który, jak sądzi, pozwoli mu opracować uniwersalny wzór matematyczny, dzięki któremu będzie mógł przewidzieć przyszłość każdego związku i odzyskać Katherine 19.

"Można kochać kogoś tak bardzo, pomyślał, ale nigdy nikogo nie kocha się tak bardzo, jak bardzo się za nim tęskni."


Na początku książka wydawała mi się trochę chaotyczna, głównie przez dużą ilość przypisów, które w większości przypadków, przynajmniej moim zdaniem, były zbędne. Były to zazwyczaj dodatkowe informacje dotyczące bohaterów, które praktycznie niczego nie wnosiły. Drugą rzeczą, która mnie rozpraszała podczas czytania były wykresy matematyczne, które pojawiały się dość często.

Jednak książka ma też swoje plusy. Przede wszystkim - humor. Były momenty, gdzie prawie płakałam ze śmiechu. Poza tym, cała historia jest ciekawa i niebanalna.

"Mądralo, zdobyć broń w Gutshot w Tennessee jest łatwiej, niż złapać chlamydię od dziwki."

Główny bohater to dosyć... skomplikowany chłopak. Uwielbia układać anagramy różnych słów i nazwisk. Robi to praktycznie cały czas. Jego fascynacja dziewczynami o imieniu Katherine zaczęła się gdy był jeszcze dzieckiem. Córka jego korepetytora spytała, czy Colin chce zostać jej chłopakiem, a ten się zgodził. Jednak ich 'związek' trwał zaledwie kilka minut, bo Katherine I z nim zerwała.

"Ale temu uśmiechowi nie można było się oprzeć. Ten uśmiech mógłby wygrywać wojny i leczyć raka."

Podsumowując, "19 razy Katherine" to dość złożona i barwna powieść o przyjaźni, miłości i... matematyce. Książka ma swoje wady, ale ma też wiele zalet, do których bez wątpienia należy zaliczyć poczucie humoru autora. Fabuła jest niezwykle pomysłowa a postacie, nieszablonowe. Jednym słowem, polecam.

15 komentarzy:

  1. Jakoś nie wiem, czy przeczytam tę książkę, wydaję mi się być ciężka i taka... sama nie wiem. W każdym razie mimo iż bardziej przybliżyłaś oraz zachęcająco opisałaś książkę, myślę, że się nie złamię.
    Może kiedyś.

    Recenzja świetnie zapisana, przyjemnie się czytało.

    Czekam na kolejne recenzje xx
    http://z-ksiazka-przez-swiat.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Może kiedyś przeczytam, ale naprawdę zachęciłaś mnie do tej lektury!
    Z zaciekawianiem czytałam twój opis książki. Przybliżyłaś mi jej treść, bo nie miałam nawet pojęcia dlaczego 19 razy Katherine :D

    Recenzja genialnie napisana. Trochę dłuższa niż ostatnio, ale też zawarłaś wszystkie najważniejsze informacje. Znaczy tak myślę.

    Pozdrawiam i czekam na kolejną recenzję :*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Na razie mam tyle do czytania, że Green będzie musiał trochę poczekać, a mam ogromną ochotę przeczytać "Gwiazd naszych wina" :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam wszystkie książki Greena oprócz Will Greyson, Will Greyson. I wydaje mi się, że 19 razy Katherine było najsłabsze z nich wszystkich... Najlepsze jednak pozostaje jedyne i słuszne Gwiazd Naszych Wina ;)
    Zapraszam do siebie,
    http://worldofbookss.blog.pl/

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam nadzieję w przyszłości zapoznać się ze wszystkimi książkami pana Greena, ale jak na razie przeczytałam jednie GNW i ''W śnieżną noc'' :)

    namalowac-swiat-slowami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Chciałabym, zapoznać się z każdą powieścią Johna Greena. Większość mam już za sobą, ale po tą jeszcze nie sięgnęłam. Przyznam, że do niej ciągnie mnie najmniej, ale na pewno przeczytam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. jak przebiję się przez Papierowe Miasta to sięgnę i po nią. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Od jakiegoś czasu mam tę książkę na oku i najprawdopodobniej w ferie ja przeczytam. Wydaje się być dość oryginalna i ciekawa. :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam i podobała mi się, ale myślę, że to najsłabsza książka Greena ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Po wielkim zawodzie, jakim była dla mnie lektura Gwiazd naszych wina, chyba odpuszczę sobie kolejne książki autora... ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Nad tą książką zastanawiam się już jakiś czas po przeczytaniu "Papierowych miast" Greena, lecz narazie jestem na 16 tomowej serii.

    OdpowiedzUsuń
  12. Jeszcze nie czytałam. Mam za sobą tylko ,,Gwiazd naszych wina" i strasznie mi się podobało

    OdpowiedzUsuń
  13. Książkę chcę bardzo przeczytać, ale jeszcze nie miałam ku temu okazji ;)
    Cieszę się, że czytam kolejną pozytywną opinią.

    OdpowiedzUsuń
  14. Dotychczas przeczytałam tylko jedną powieść Greena i była nią sławetna "Gwiazd naszych wina". Właściwie to nawet przez przypadek wpadła mi w ręce (a konkretnie to koleżanka mi wepchnęła ją w ręce). Nie ciągnie mnie jakoś do Greena, chociaż tak wiele osób go uwielbia. Tak też i jest z "19 razy Katherine". Pomysł mi się podoba i po Twojej recenzji śmieć sądzić, że pozycja ta mogłaby przypaść mi do gustu, ale specjalnie się o nią starać nie będę... Może sama wpadnie mi w ręce, czasem i tak się zdarza. :)

    http://strefa-czytania-obowiazuje-wszedzie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz :)

Copyright © 2016 Litery na papierze , Blogger