niedziela, 8 lutego 2015

''Love, Rosie'' - Cecelia Ahern

niedziela, 8 lutego 2015
Wydawnictwo Akurat, 512 strony
☆☆
Rosie to pozytywna, zabawna i pełna życia dziewczyna, która zawsze marzyła o pracy w hotelarstwie. Alex to jej najlepszy przyjaciel, który wie o niej wszystko. Mieli razem ułożony świetny plan na przyszłość - Rosie miała przylecieć do Bostonu, gdzie Alex wcześniej się przeprowadził, by zacząć wymarzone studia. Jednak wszystkie plany dziewczyny legły w gruzach, gdy okazało się, że podczas balu maturalnego zaszła w ciążę.

"Można uciekać i uciekać w nieskończoność, ale prawda jest taka, że wszędzie tam, gdzie się zatrzymasz dopadnie cię twoje życie."

Książka "Love, Rosie" zastała napisana w postaci listów, e-maili i wiadomości tekstowych, które bohaterowie do siebie wysyłali przez prawie 50 lat. Opisywały one ważne wydarzenia, które miały miejsce w ich życiu.
Autorka ukazuje problemy ludzkie w różnych momentach życia. Opisuje życie bohaterów, kiedy byli jeszcze dziećmi, potem macierzyństwo Rosie, aż przychodzi moment, w których dzieci głównych bohaterów przechodzą przez to samo, co oni przed laty.


"Myślę, że życie lubi nas od czasu do czasu wypróbować: czujesz, że się staczasz, coraz szybciej, a kiedy ci się wydaje, że już nie wytrzymasz, poprawia się."


"Love, Rosie" nie zrobiła na mnie ogromnego wrażenia. Książka była miejscami zabawna, czasem wzruszająca, ale jak to mówią, szału nie ma. Spodziewałam się znacznie więcej, zważywszy na jej dość dużą popularność.
Jednym z plusów powieści, było na pewno to, że strasznie szybko się ją czytało.

"Jeśli ludzie mówią o długiej historii, oznacza to zazwyczaj, że jest krótka, ale oni ze wstydu nie potrafią się zdobyć na powiedzenie sobie prawdy."

Podsumowując, "Love, Rosie" to dobra pozycja, ale bez przesady. Opowiada o miłości i przyjaźni na całe życie. Mimo, że nie wywarła na mnie wielkiego wrażenia, powieść ma swoje plusy. Przede wszystkim autorka ukazuje, że w życiu bywają wzloty i upadki, ludzie popełniają błędy, ale nigdy nie należy tracić nadziei i trzeba podążać za marzeniami bez względu na wszystko.

13 komentarzy:

  1. Jesteś pierwszą osobą, która pisze, że szału nie ma. Do tej pory słyszałam same naprawde pozytywne opinie, więc jestem nieco zaskoczona, ale i tak bardzo chętnie ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo twojej nie całkowitej dobrej recenzji, nie zrażę się. Osobiście uwielbiam tę autorkę, a tym bardziej jej "PS. Kocham cię". Więc nie mogę się doczekać aż sięgną po tę powieść.
    Recenzja Świetna x

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi się Love. Rosie nie podobała. Styl autorki nie przypadł mi do gustu, do tego forma, którą książka jest napisana pozostawia dla mnie wiele do życzenia...

    OdpowiedzUsuń
  4. Przed chwilą czytałam inną recenzję tej książki i po prostu aż mnie serce boli, że jeszcze jej nie przeczytałam :c

    _____________________________________
    http://przez-zycie-z-ksiazkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Tytuł tej książki obił mi się o uszy, ale nie miałam okazji jej przeczytać, chociaż mnie jakoś za specjalnie do niej nie ciągnie :) świetna recenzja!

    Recenzje Anzu [klik]

    OdpowiedzUsuń
  6. Nominowałam cię do Liebster Blog Award :D

    http://z-ksiazka-przez-swiat.blogspot.com/2015/02/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Mi się podobała bardzo:) Chciało mi się wracać z pracy i czytać:) Miło wspominam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Książki Cecelii Ahern bardzo lubię. Niedawno przeczytałam jej ,,Sto imion" i było świetne. O tej słyszałam, że jednak nie jest najlepsza, ale z chęcią zapoznam się sama :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Cześć! Zostałaś przeze mnie nominowana do LBA! :) Szczegóły w poście: http://recenzje-rose.blogspot.com/2015/02/liebster-blog-award-1.html Będzie mi bardzo miło, jeśli weźmiesz udział w zabawie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wypożyczyłam ją kilka dni temu z biblioteki i jestem jej bardzo ciekawa ! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Szału nie ma - tu się zgodzę. Ale mi czytanie zajęło miesiące i strasznie się przy tej lekturze wymęczyłam. Jeśli jesteś ciekawa mojej recenzji zapraszam na recenzje-koneko.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja ją strasznie wymęczyłam, i mnie denerwowała; aż miło widzieć, że ktoś się nią nie zachwyca.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz :)

Litery na papierze © 2014