piątek, 26 czerwca 2015

''Eleonora i Park'' - Rainbow Rowell

piątek, 26 czerwca 2015
Wydawnictwo Otwarte, 360 stron
Eleonora i Park poznają się w autobusie szkolnym. Dziewczyna jest nowa w szkole i wyróżnia się na tle rówieśników swoim męskim ubiorem, ale przede wszystkim burzą rudych loków. Jej życie nie jest łatwe. Mieszka z mamą, czworgiem młodszego rodzeństwa i ojczymem, który swoją drogą jest alkoholikiem i nie specjalnie przepada za Eleonorą. Dziewczyna pochodzi z ubogiego domu i jest dosyć nieśmiałą osobą. W nowej szkole nie jest zbyt lubiana. Codziennie musi znosić zgryźliwe uwagi innych na temat swojego ciała i wyglądu.
Park jest w połowie Koreańczykiem. Trenuje taekwondo i ma młodszego brata, który również trudzi się tym sportem. Uwielbia czytać komiksy i słuchać muzyki. Ma kilku znajomych, ale ciężko mówić o nim jak o duszy towarzystwa. W jego szafie ciężko znaleźć coś co nie byłoby czarne - ubrania właśnie w tym kolorze najczęściej nosi.
Nastolatkowie siedzą obok siebie w autobusie szkolnym - i to właśnie tam zaczyna się ich znajomość. Na początku żadne z nich nie wychodzi z inicjatywą by się poznać. Jednak z czasem zakochują się w sobie...

Rainbow Rowell mieszka w Nebrasce i pisze książki. Czasem o dorosłych, czasem o nastolatkach, ale zawsze o ludziach, którzy dużo mówią, czują, że są zakochani i pokręceni. Kiedy nie pisze, czyta komiksy, planuje podróż do Disney World lub kłóci się o nic nieznaczące drobiazgi.

Eleonora i Park to moje pierwsze spotkanie z twórczością Rainbow Rowell. Już wcześniej słyszałam o tej autorce, ale nie miałam okazji przeczytać żadnej z jej książek. Na polską premierę Eleonory... czekałam dosyć długo, bo o tej powieści dowiedziałam się w zeszłym roku i od tamtej pory wiedziałam, że muszę ją mieć. Więc kiedy książka została wydana w Polsce, od razu ją zmówiłam i wzięłam się za czytanie.

Książkę przeczytałam dość dawno bo, o ile się nie mylę, w marcu lub kwietniu. Sama nie wiem dlaczego, ale ciągle odkładałam napisanie recenzji. Jakoś ciężko mi to przychodziło, ale w końcu postanowiłam się za to wziąć. Więc... od czego by tu zacząć? No właśnie. Chyba dlatego cały czas przekładałam tę recenzję. Ciężko mi opisać to, jak bardzo podobała mi się ta powieść. Słyszałam wiele opinii na jej temat i muszę przyznać, że jeszcze nie spotkałam się z takim zróżnicowaniem poglądów o jednej książce. Dla niektórych osób Eleonora i Park to lektura idealna, niektórzy uważają, że to oklepana i ogólnie rzecz biorąc słaba historia. Mnie osobiście na pozycja bardzo urzekła. Nie pamiętam kiedy ostatni raz podczas czytania książki odczuwałam aż tyle różnych emocji. Sama nie wiem dlaczego, ale Eleonora i Park po prostu ma w sobie coś, co nie pozwalało mi odłożyć tej powieści dopóki nie skoczyłam. A kiedy już nadeszła ostatnia strona poczułam straszliwą pustkę. Nie wiem czy to z powodu zakończenia, które było, cóż, dla mnie dość smutne, czy po prostu tego, że nie chciałam, aby ta książka się kończyła.

Powieść ta jest dla mnie wyjątkowa też dlatego, że rzadko zdarza mi się aż tak bardzo pokochać głównych bohaterów już od pierwszych stron książki. Zazwyczaj potrzebuję trochę czasu, zanim książkowe postacie zdobędą moją sympatię, ale tego rudzielca i połowicznego Koreańczyka polubiłam od razu. Ich związek nie był łatwy, musieli ukrywać się przed rodziną dziewczyny co czasem bywało naprawdę uciążliwe. Nie wspominając o tym, że Eleonora była gnębiona w szkole przez swoich rówieśników. Mimo wszystko, nastolatkowie dali szansę tej miłości i zdecydowali się na związek. Bywało między nimi różnie, ale uczucie, którym siebie darzyli było chyba najprawdziwszą rzeczą jaka kiedykolwiek ich spotkała i  pomimo młodego wieku nie można im było zarzucić, że się nie kochali.

Być może niektórzy uważają Eleonorę i Parka za kolejną banalną i nieco kiczowatą historię miłosną, ale mnie ta książka niesamowicie oczarowała. Nie mogłam się od niej oderwać i stanowczo za szybko się dla mnie skończyła. Nie pamiętam kiedy ostatnio czułam taką pustkę po przeczytaniu książki. Nie przypominam sobie także, kiedy ostatnim razem miałam łzy w oczach podczas czytania. Jest to dla mnie powieść wyjątkowa i jest w niej coś, co sprawia, że mam ochotę przeczytać ją jeszcze raz. Być może niedługo to zrobię, a wam polecam, polecam i jeszcze raz polecam.

piątek, 12 czerwca 2015

Konkurs (losowanie) #2

piątek, 12 czerwca 2015
Witam! Jeśli uważnie śledziliście mojego bloga to być może wyłapaliście informację, że niedługo zorganizuję kolejne rozdanie. A więc oto ono! A tak przy okazji, niedawno stuknęło mi 100 tysięcy wyświetleń! Tak więc dziękuję bardzo każdemu, kto odwiedza mojego bloga, to dla mnie wiele znaczy.
Czas na losowanie.


PROSZĘ O DOKŁADNE ZAPOZNANIE SIĘ Z KAŻDYM PUNKTEM REGULAMINU! OSOBY, KTÓRE NIE ZASTOSUJĄ SIĘ DO NIEGO, NIE BĘDĄ BRAŁY UDZIAŁU W LOSOWANIU!

Regulamin:

1. Organizatorką konkursu jestem ja, raven z bloga raven-recenzje.blogspot.com
2. Konkurs odbywa się na zasadzie losowania.
3. Wygrać można jedną z czterech proponowanych książek:

  • 7 razy dziś - Lauren Oliver [recenzja]
  • Zostań, jeśli kochasz - Gayle Forman
  • Love, Rosie - Cecelia Ahern [recenzja]
  • Wybrani - C. J. Daugherty

4. Sponsorem jednej z nagród (7 razy dziś) jest wydawnictwo Otwarte.
5.W zgłoszeniu musicie napisać którą książkę wybraliście.
6. Zgłoszenia wysyłacie w komentarzu pod tym postem.
7. Aby wziąć udział w losowaniu musisz obserwować mojego bloga i udostępnić baner (jeśli nie macie bloga, możecie baner udostępnić gdziekolwiek, np. na facebooku, google+, intagramie, lub innym portalu, na którym posiadacie konto).
8. Zgłaszać się mogą tylko osoby posiadające adres korespondencyjny na terenie Polski.
9. Zgłoszenia przyjmuję do 15. 07. 2015 do godziny 23:59. Późniejsze zgłoszenia nie biorą udziału w losowaniu.
10. Wyniki zostaną opublikowane na blogu w przeciągu 7 dni od zakończenia losowania.
11. Zwycięzca zostanie także poinformowany o wygranej drogą mailową.
12. Zwycięzca ma 7 dni na wysłanie mi adresu, inaczej wylosuję kogoś innego.

Przykład zgłoszenia:


Zgłaszam się!
Wybieram: (książka)
E-mail:
Obserwuję jako:
Baner: (link)

Banery: 

Wybierzcie jeden z czterech:




Banery wykonała Cynka z bloga Papierowe Strony! Zajrzyjcie koniecznie ;)
Powodzenia!

czwartek, 11 czerwca 2015

''7 razy dziś'' - Lauren Oliver

czwartek, 11 czerwca 2015
Wydawnictwo Otwarte, 384 strony
☆☆
Sam Kingston jest uczennicą ostatniej klasy liceum. Dziewczyna obraca się w gronie popularnych osób, sama do nich należy. Ma chłopaka, którego pragnie niemal każda dziewczyna w szkole oraz trzy równie popularne jak ona przyjaciółki. Z tą popularnością wiąże się między innymi to, że Sam niemal wszystko uchodzi na sucho. Jednym słowem, jej życie mogłoby wydawać się idealne. Na pewno nie jedna dziewczyna marzy by nią być. 12 lutego, kiedy w szkole Sam organizowany jest Dzień Kupidyna dziewczyna udaje się na imprezę, która kończy się wypadkiem samochodowym z jej udziałem. Następnego dnia Sam budzi się, ale okazuje się, że znów jest piątek, 12 lutego...

7 razy dziś to debiut literacki amerykańskiej pisarki Lauren Oliver. Jest ona znana głównie z tej książki, a także z popularnej trylogii Delirium. Jej powieści zostały przetłumaczone na ponad 30 języków i wielokrotnie trafiały na listy bestsellerów New York Timesa.

Pierwszy raz z twórczością pani Oliver spotkałam się czytając pierwszy tom wcześniej wspomnianej trylogii Delirium. Książka zrobiła na mnie spore wrażenie, więc co do 7 razy dziś miałam nieco wygórowane oczekiwania. Czy się zawiodłam? Sama nie wiem. Cóż, zacznę od początku, a początek był dla mnie dość oporny (wiem, często to piszę). W każdym razie rozdział pierwszy, bo to właśnie ten fragment mam na myśli to opis Dnia Kupidyna z perspektywy Sam. Tenże opis przeplatany jest przeróżnymi wspomnieniami dziewczyny związanymi z wydarzeniami, które akurat mają miejsce, a także z osobami, które spotyka w szkole. To właśnie ten rozdział był moim zdaniem najnudniejszy, ale w końcu dochodzimy do momentu kulminacyjnego, czyli wypadku i w tym właśnie momencie, książka zaczęła mnie interesować.

Postanowiłam się w ogóle za bardzo nie rozpisywać na temat innych bohaterów powieści, takich jak chłopak Sam - Rob, czy jej najlepsze przyjaciółki - Lindsay, Elody i Ally i bardziej skupić się na głównej bohaterce. Na początku nie bardzo za nią przepadałam. Była typową, popularną i złośliwą nastolatką. Jedną z najważniejszych dla niej rzeczy, było to, ile róż dostanie w Dniu Kupidyna, co, w porównaniu do wydarzeń, które będą miały miejsce później, ma marginalne znaczenie. Jednak w miarę rozwoju fabuły Sam stopniowo zaczęła zdobywać moją sympatię.

Zaczynając czytać 7 razy dziś nie bardzo wiedziałam czego się spodziewać. Nigdy wcześniej nie czytałam żadnych recenzji związanych z tą książką, a chciałam ją przeczytać głównie dzięki autorce, której pierwsza książka, z którą miałam styczność bardzo mnie urzekła. Więc ponawiam pytanie. Czy się zawiodłam? Nie. Pomijając dość trudny dla mnie początek uważam, że 7 razy dziś to udana pozycja. Im dalej czytałam, tym bardziej mnie ta powieść wciągała. W miarę rozwoju fabuły książka staje się coraz lepsza. Do ogromnych plusów należy sam pomysł na tę powieść i rozwój wydarzeń.

Teraz czas na podsumowanie całego mojego wywodu. Sądzę, że warto przeczytać 7 razy dziś. Nie znam innych opinii na temat tej książki, ale ja uważam, że jest to powieść godna uwagi. Miło spędziłam z nią czas i cały pomysł na fabułę bardzo mi się podobał, a styl pisania autorki jest lekki i przyjemny. Jeśli wahacie się nad przeczytaniem tej książki, śmiało po nią sięgnijcie, bo uważam, że warto.

Za możliwość przeczytania książki bardzo dziękuję 
wydawnictwu Otwartemu

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Wyniki losowania

poniedziałek, 1 czerwca 2015
Witajcie! Dziś mam dla was, zapewne przez wszystkich wyczekiwany, wynik losowania. Więc tak, zacznijmy od wszystkich osób, które wzięły udział, a było ich aż 96! Wow, naprawdę nie spodziewałam się, że aż tyle osób się zgłosi. Ale bez zbędnego przedłużania, oto lista osób:



Zanim przejdę do wygranej, chciałabym poinformować, że w tym losowaniu wzięłam pod uwagę wszystkie osoby, które się zgłosiły, ale nie wszystkie stosowały się do regulaminu. Następnym razem nie będę przymykać na to oka.

A teraz przejdźmy do zwycięzcy. A jest nim...


Numer 20, czyli Książkomania Recenzje! Gratuluję wygranej, książka Gwiazd Naszych Wina wędruje do ciebie! Wysłałam do Ciebie maila z informacją i czekam na adres :) Osobom, którym się nie powiodło dziękuję za udział i zachęcam do śledzenia bloga, bo już niedługo pojawi się kolejne rozdanie. 
Pozdrawiam ;)

Litery na papierze © 2014