sobota, 11 marca 2017

Kółko wzajemnej adoracji

Od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem napisania posta, który nie będzie dotyczył bezpośrednio książek i tego, co zazwyczaj tutaj publikuję. Ten temat chodził za mną już dosyć długo i zastanawiałam się czy w ogóle opublikować tutaj coś takiego. Zaczęłam pisać tę notkę chyba kilka miesięcy temu, aż w końcu coś natchnęło mnie do jej dokończenia i opublikowania. O co właściwie chodzi?

Swojego bloga prowadzę od jakichś dwóch lat, ale jako czytelnik w blogosferze jestem znacznie dłużej. Przez ten czas zdążyłam zaobserwować wiele rzeczy z nią związanych, a dzisiaj będzie o czymś, co zawsze wydawało mi się oczywiste, jednak okazało się, że wcale takie nie jest.

Do wypowiadania swojego zdania prawo ma każdy. Wolność słowa i tak dalej, chyba każdy zdaje sobie z tego sprawę. Jednak od jakiegoś czasu mam wrażenie, że u niektórych osób działa to jednostronnie. Ja mam prawo wyrazić swoją opinię i powiedzieć, że coś mi się nie podoba, a ty powinieneś się ze mną zgodzić. Niektórym z was może się wydawać, że przesadzam, ale wierzcie mi, nie pisałabym o tym, gdybym nie widziała takich sytuacji na własne oczy.  Zawsze wydawało mi się, że większość osób raczej to szanuje i nie ma większego problemu z tym, że Kasia lubi Grę o Tron, a Basia niekoniecznie. Ale widocznie jestem nowa w internetach, bo ostatnio coraz częściej spotykam się z tym, że jeśli komuś nie spodoba się czyjaś, wyrażona w kulturalny sposób, ale inna opinia, dosyć szybko znika ona z odmętów internetu.  To samo z resztą dotyczy jakiejkolwiek krytyki. Wiele razy widziałam sytuacje, w których ktoś kulturalnie zwrócił autorowi posta uwagę, że zrobił jakiś błąd, a komentarz magicznie znikał w ciągu kilku minut. A nie daj Boże dawać komuś rady. Przecież to największe chamstwo i bezczelność, żeby doradzić komuś, jak poprawić jakość swoich postów i całego bloga. Skandal.

Wiadomo, każdy, kto ma jakieś swoje miejsce w internecie, bez względu na to czy jest to blog, kanał na youbtube czy cokolwiek innego, ma święte prawo do usuwania komentarzy, które mu nie pasują. Jednak czy te osoby tworzyły to swoje miejsce z przeświadczeniem, że wszyscy zawsze będą się z nimi zgadzać? Nie mówię tu o typowych hejtach i obraźliwych komentarzach, ale czy naprawdę ludzi tak bardzo boli, że ktoś czegoś nie lubi? Albo, że ktoś zwyczajnie ma inne zdanie na jakiś temat? Czy to jest powód do usuwania komentarzy i blokowania tych osób? Być może są ludzie, którzy czują się w jakiś sposób urażeni tym, że ktoś śmie się z nimi nie zgodzić, ale w takim razie jaki jest sens zakładania bloga czy kanału na youtube? Każda osoba mająca swoje miejsce w internecie powinna się liczyć z tym, że nie każdy będzie miał taką samą opinię. Że każdy może napisać komentarz, poprawić tę osobę, jeśli popełniła błąd, spróbować jej jakoś doradzić. Pytanie brzmi: co w tym złego? Tak właśnie działa świat, ludzie mają różne opinie, różne zainteresowania, to normalne. Natomiast niektórzy zachowują się, jakby przestępstwem było to, że ktoś nie lubi czytać (!). Nie wiem skąd wzięło się takie przewrażliwienie, nie wiem też czemu niektórzy wychodzą z założenia, że jeśli to mój blog, to każdy ma mieć takie samo zdanie jak ja. Mam wrażenie, że przez to na blogach mało kto teraz pisze, co tak naprawdę myśli i część osób po prostu dla świętego spokoju woli zgadzać się ze wszystkim co piszą ludzie, których czytają. Oczywiście mogę się w tej sprawie mylić, bo nie znam wszystkich blogów i komentatorów, jednak z tego co ostatnio zaobserwowałam po prostu ciężko jest mi się pozbyć wrażenia, że niektórzy zakładają blogi, żeby czytać same komplementy na swój temat. Nie zrozumcie mnie źle, nie twierdzę, że każdy pochlebny komentarz jest automatycznie nieszczery. Mam po prostu wrażenie, że powstało swego rodzaju kółko wzajemnej adoracji. Ludzie nie chcą widzieć pod swoimi postami krytycznych komentarzy. Nie chcą czytać, że ktoś się z nimi nie zgadza, nie chcą, żeby ktoś wytykał im błędy, poprawiał ich. Wolą czytać, że ich post jest super i piszą świetnie. Zawsze wychodziłam z założenia, że człowiek uczy się całe życie i kiedy ktoś zwraca mi uwagę staram się spojrzeć krytycznie przede wszystkim na siebie, a nie na wszystkich dookoła. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie piszę idealnie i robię błędy, a kiedy ktoś mi je wytyka doceniam to, że przeczytał dokładnie cały post i zadał sobie trud, żeby mnie poprawić. Jest to korzyść przede wszystkim dla mnie, bo dzięki temu mogę nauczyć się czegoś nowego i zmieniać to swoje miejsce w internecie na lepsze. Nie rozumiem więc, czemu tyle ludzi ma z tym taki problem. Nie rozumiem, czemu niektórzy ludzie chcą sobie stworzyć takie właśnie kółko wzajemnej adoracji i odciąć się od wszelkiej krytyki, jakby wszystko wiedzieli najlepiej.

Nie jestem pewna czy to, co chciałam przekazać w tym poście udało mi się ubrać w odpowiednie słowa, ale mam nadzieję, że zrozumiecie o co mi chodziło. Jestem bardzo ciekawa waszej opinii na ten temat. Zachęcam do dyskusji w komentarzach, postaram się na każdy z nich w miarę możliwości odpowiedzieć ;)

15 komentarzy:

  1. Zabrakło mi wspomnienia o rzeczy na w XDD
    Wgl to roszczę sobie autorskie prawa do kółka wzajemnej adoracji, pff.

    Być może są ludzie, którzy czują się w jakiś sposób urażeni tym, że ktoś śmie się z nimi nie zgodzić, ale w takim razie jaki jest sens zakładania bloga czy kanału na youtube? XDDDDDDDDD

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się i chyba wolę dostać komentarz w którym ktoś poprawi mój błąd niż coś w stylu: "super post, wpadnij do mnie". Autentyczność przede wszystkim!

    http://oddam-ci-ksiazke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zgadzam się z tobą w 100%. Sama wolę jak ktoś mnie poprawi jak powiem coś źle bo wtedy zawsze mogę się poprawić

    OdpowiedzUsuń
  4. Piszemy pozytywne rzeczy, bo chcemy, by autor wszedł na naszego bloga, to rzecz oczywista :D Osobiście nie usuwam żadnych komentarzy, które nie są spamem, aczkolwiek gdyby były bardzo obraźliwe (czyli byłby czystym hejtem) pewnie też za takowy zostałyby uznane. Niemniej, to bardziej z szacunku do innych czytelników, niż dlatego, że mnie to boli. W końcu chyba nikt nie chce widzieć kurw i innych takich pod postami, prawda? :)
    Osobiście raczej piszę to, co myślę... raz grzeczniej, raz mniej grzecznie, zależnie od nastroju, ale jednak. A innych mam tak trochę gdzieś :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubie, kiedy ktoś ma inne zdanie na dany temat i da się z nim porozmawiać, wymienić spostrzeżeniami, argumentami. Na świecie jest 7 miliardów ludzi, wiec ciężko wymagać, aby każdy z nich był taki jak my i miał podobne spojrzenie. Ważne, aby nie narzucać swojego zdania od razu całej masie ludzi.
    Kiedyś poruszałam na moim blogu temat traktowania nieczytania książek jak choroby/wykroczenia/oznaki galopującej głupoty. Nie wszyscy maja czas na czytanie, nie wszyscy mają możliwości, nie wszyscy lubią to na tyle, by robić to nałogowo :)
    Lubię krytykę i rady - dzięki nim nie zatapiam się w samozachwycie, ale jestem w stanie zmienić coś w swoim blogu. Usuwam tylko komentarze będące chamskim spamem ;)
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
  6. W sumie nigdy na swoim blogu nie spotkałam się z krytyką. Ciekawe czy ma to związek z tym, że nikt nie czyta naszych recenzji. Jeśli tak to trochę to przykre. Chyba właśnie to mi najbardziej przeszkadza w blogosferze. Ludzie nie napiszą Ci komentarza, ani nawet nie zajrzą na twojego bloga, jeśli sam nie zostawisz komentarza u nich. Jaki to ma w ogóle sens. -.-

    OdpowiedzUsuń
  7. Jestem tu nowa tak na prawde i po prostu uwielbiam komentarze z wytknieciem mi jakis bledow. Konstruktywna krytyka wskazana!
    Ebookoholic

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznam, że raz usunęłam negatywny komentarz, ale była to po prostu osoba, która od dłuższego czasu się do mnie przyczepiła i krytykowała dosłownie wszystko, co publikowałam w internecie. Czułam, że jest to raczej namolne i specjalne niż szczere, więc po prostu nie chciałam dawać jej satysfakcji. Poza tym jestem raczej otwarta na krytykę i rady. Zawsze staram się poprawiać błędy, które mi się wytyka i zastanowić nad podpowiedziami, co do prowadzenia bloga.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja tam uważam, że niektórym po prostu brakuje dystansu do siebie przez co rady i krytykę odbierają niczym cios skierowany przeciwko nim. Myślę, że kółka wzajemnej adoracji były, są i będą zawsze. Każdy z nas ludzi ma inną osobowość i inaczej na pewne rzeczy reaguje... Niektórzy nie potrafią rozpoznać, co jest krytyką a co hejtem dlatego ich reakcje bywają takie a nie inne. Jak dla mnie- każda konstruktywna krytyka i rada jest dobra. Wiadomo każdy może mieć własne zdanie... nie znaczy to jednak od razu, że musimy się z nim zgodzić. Należy jednak pamiętać aby umieć je uszanować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgadzam się z tym, co napisałaś i właśnie dlatego na swoim blogu nie usuwam komentarzy, chyba że są to typowe hejty. Każdy ma prawo do wyrażania opinii i uważam, że skoro piszemy recenzje, które są naszą opinią na jakikolwiek temat, to ktoś może myśleć inaczej i o tym powiedzieć. Oczywiście, z pełną kulturą.
    Jeszcze czasami stosuję coś takiego, że jeśli mam coś źle skomentować, np. wygląd bloga czy umiejętności pisarskie, to tego nie komentuje. Lepiej i dla mnie oraz dla osoby, która mogłaby poczuć się przez to skrzywdzona.
    Miłego wieczoru,

    http://oddychajaca-ksiazkami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Zgadzam sięze wszystkim. Ja również nie usuwam komentarzy. Każdy ma prawo robić błędy, w tym i ja. Dlatego poprawki sa akurat dobre.
    pozdrawiam!
    zapraszam na Fuzję Recenzentów, gdzie została dodana nowa notka :)
    http://fuzja-recenzentow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja nigdy nie usuwam postów z radami. Nie lubię za dużego słodzenia, a jak ktoś napisze mi prawdę to próbuje się poprawić. Zgadzam się z tym co napisałaś.

    http://weruczyta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny post. Ja lubię krytykę, o ile jest konstruktywna, dopóki nie jest po prost hejtem nie podpartym żadnymi argumentami. Ba, cieszę się nawet, jeśli ktoś mi wytknie błąd, bo mogę po poprawić i nie będzie on u mnie dłużej wisiał. Kompletnie nie rozumiem faktu pisania pod publiczkę, jedynie dla dobrych komentarzy. To się chyba mija z celem...

    OdpowiedzUsuń
  14. Przedostatni akapit jest tak długi, że przy szeryfowej czcionce zmęczyły mi się oczy w połowie i zgubiłam linijkę, wątek i wgl... No, ale nie o tym chciałam.
    Zgadzam się. To, co dzieje się na niektórych blogach, fanpejdżach itd. jest ostatnio coraz bardziej śmieszne. Przytoczę sytuację jakoś sprzed pół roku. Autorka na swoim FP na fejsie napisała post, cała szczęśliwa, że w planach już kolejna książka i dodała cytat z owej książki. Całkowicie beznadziejnie błędny. Pomijając niepoprawne znaki cytatu, były tam błędy interpunkcyjne, ortograficzne i dywizy zamiast (pół)pauz. No to napisałam komentarz, kulturalny oczywiście, że to, to i tamto. Nie minęło nawet 5 minut, a komentarz zniknął (ale chociaż poprawiła może ze dwa błędy). Wycwaniłam się, bo wcześniej zrobiłam screena. Poleciał więc kolejny komentarz, że usunęła krytykę i nie poprawiła większości tych błędziorów w cytacie. Żałujcie, że nie widzieliście, jak pluła jadem i wyzywała i kazała "wyjść i nie obserwować jej stronki". A to tylko dlatego, że ktoś jej uprzejmie napisał, że ma błąd na błędzie w cytacie. Do wymiany zdań dołączyły inne dziewczyny, więc razem jej uzasadniałyśmy, że jest źle i nie powinna się tak unosić, a w zamian w kółko dostawałyśmy hejt, a komentarze usuwała jak się dało.
    Kurczę, ktoś, kto wydał już kilka książek, powinien sobie przyswoić podstawową wiedzę (choćby na tyle, by nie robić błędów typu: - Tak. - odpowiedział.). W końcu pisanie rozwija, a książki przechodzą korektę. Powinna się nauczyć przez tych kilkanaście miesięcy czegokolwiek o pisaniu. I wykorzystać to w praktyce, a nie pisać takie coś, z myślą: od tego jest korekta, niech ktoś się męczy.
    Wniosek z tego taki, że choćby nie wiem jak chciało się pomóc ze zwykłej uprzejmości, oberwie się największym gównem. Tylko dlatego, że ktoś ma o sobie zbyt wielkie mniemanie i nie potrafi przyjąć krytyki.
    I chociaż każdy z nas ma prawo do wolności słowa, z którego korzysta w sposób kulturalny, pisząc konstruktywną krytykę, to i tak znajdą się takie ałtoreczki (czy to książek, czy blogów), które tego nie docenią i jedynie plują jadem, w ogóle nie szanując ani zdania innych, ani ich samych.
    Ale najbardziej dziwi mnie paradoks tej sytuacji - osoby wkładające w bloga swoje serce, czas i masę pracy, by każdy post był jak najlepszy, mają słaby zasięg, a blogaski, gdzie autorki piszą recenzje na odwal, bez większego wkładu, ładu i składu, mają mnóstwo wyświetleń, pozytywnych(!) komentarzy w ogromnych ilościach i mnóstwo współprac. Zawsze mnie zastanawiało: JAK? Jak to się dzieje? Czy ludzie naprawdę mają takie niskie wymagania, a coś bardziej ambitnego ich męczy? Czy naprawdę wolą przeczytać pięciozdaniową recenzję i skomentować: ale super recenzja?
    Dobra, trochę odeszłam od tematu. Jak zwykle za bardzo się rozgaduję. Wybacz.
    Jeszcze tak na zakończenie dodam, że takie słodzenie z każdej strony jest szkodliwe. Dostanie taka Maryśka 7429200912 pozytywnych komentarzy i potem w swoich oczach staje się Królową Internetu, a każdy, kto ma inną opinię o tym czy tamtym jest fuj i beee i jak on w ogóle mógł powiedzieć, że się z nią nie zgadza, a blogasek jest blogaskiem, a nie poważnym blogiem!?
    Niestety, to coraz częstsze zjawisko, a liczba takich osób ciągle rośnie. ;/ Pozostaje mieć nadzieję, że z wiekiem takie osoby przejrzą na oczy i zaczną żałować i wstydzić się swojego zachowania.

    Miłego dnia!
    Pozdrawiam,
    Koneko z Recenzje Koneko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieniłam czcionkę, mam nadzieję, że teraz jest lepiej :D
      Cóż, nie rozumiem osób, które usuwają wszystko, co nie jest pochwałą, ale nie mam na to wpływu, więc staram się po prostu takich blogów unikać, bo po co mam się produkować z komentarzem, jeśli wiem, że zostanie on usunięty, gdy nie napiszę, że zgadzam się z autorem?
      Dziwi mnie trochę, że autorka książki zrobiła coś takiego, bo w końcu taka osoba powinna zdawać sobie sprawę jak nikt inny, że może zostać skrytykowana (albo w twoim przypadku, po prostu poprawiona), no ale najwyraźniej wszystko, co nie jest słodzeniem i wchodzeniem komuś do tyłka jest odbierane jako hejt i chamstwo.
      Sama miałam jakiś czas temu sytuację, że na jakimś blogu napisałam komentarz do posta o książkach, które można kupić osobom, które nie czytają. Napisałam tylko, że w takiej sytuacji może po prostu nie kupować książki tylko coś innego, skoro ktoś nie czyta, a komentarz został usunięty nawet nie wiem kiedy. Aż strach cokolwiek pisać :D

      Usuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz :)

Copyright © 2016 Litery na papierze , Blogger